Select Page

Restauracja Molo

Restauracja Molo
Podejrzewam, że każdy z Was lubi odkrywać nowe, ciekawe miejsca, do których będzie ponownie wracał. Dzisiaj chcę opowiedzieć właśnie o takiej niepozornej restauracji w miejscowości Osiek, koło Oświęcimia, Zatora. Molo jest położone nad malowniczym jeziorem i w zimowym krajobrazie prezentuje się wspaniale. Restauracja to pierwsza część budującego się ośrodka rekreacyjno-wypoczynkowego. 

Osiek położony jest blisko mojej rodzinnej miejscowości, dlatego postanowiliśmy się w końcu wybrać do nowo otwartej restauracji (wrzesień 2014). Słyszeliśmy o niej wiele dobrego. Nie ukrywam, że wybraliśmy się tam też dla Piotra Ogińskiego, którego możecie kojarzyć z programów Top Chef lub Hell’s Kitchen, a także jego własnego kanału na youtube Kocham Gotować. 
Restauracja z zewnątrz robi wrażenie. Duże jezioro, molo, obok lodowisko… Wnętrze restauracji zachwyciło nie tylko mnie i moją mamę, ale także Karola i mojego tatę. Połączenie nowoczesności z tradycyjnymi drewnianymi elementami, piękny kamień na ścianach, kominek, wygodne fotele, loże, a za wielkimi oknami imponujący widok zamarzniętego jeziora.

Usiedliśmy w loży. Otrzymaliśmy karty dań, bardzo minimalistyczne, z klasą. Ceny zaskoczyły nas pozytywnie – jak na taką restaurację, taki wystrój i taką jakość dań nie są one wygórowane, są przystępne. Jedzenie… pyszne. Tylko to sunie mi się na usta. Kiedy próbowaliśmy kolejnych dań tylko to nam się nasuwało na myśl. Pysznie, pięknie podane, każdy drobny szczegół dania jest perfekcyjny.
Najlepszym przykładem na to, że dania były wspaniałe jestem ja i zjedzony przeze mnie tatar. Wiecie, że mięsa nie znoszę i rzadko jem. Wcześniej mówiłam, że w życiu nie zjem surowego mięsa, a tu proszę… zasmakowało mi i to bardzo. Bardzo dobra była także kaczka, placki ziemniaczane z gulaszem – najlepsze jakie do tej pory jadłam (polecam ja i mój tata :D), polecam też burgery (mają bardzo dobre mięso i sosy), z resztą podejrzewam, że wszystkie dania z karty smakują wyśmienicie. Oglądając zdjęcia poniżej będziecie mogli zobaczyć, jak prezentują się wszystkie dania, jakie próbowaliśmy. 
Dodatkowym atutem restauracji jest przemiła obsługa. W sobotę i w niedzielę (zachciało nam się burgerów, więc pojechaliśmy drugi raz :D) obsługiwała nas ta sama przemiła kelnerka. Chyba musi się przyzwyczaić, że będziemy stałymi gośćmi, bo zgodnie stwierdziliśmy, że znaleźliśmy nową, ulubioną i pyszną restaurację. 
Jedyny minus to oblężenie – w sobotę udało nam się szybko otrzymać dania, bo przyjechaliśmy około 11:30, czyli chwilę po otwarciu, jednak w niedzielę większość stolików była zarezerwowana, ale na szczęście zwolnił się jeden, więc nie musieliśmy długo czekać. Polecam na przyszłość rezerwować sobie miejsca 🙂 
Na koniec podsumuję – pyszne dania w przystępnych cenach, wysoka jakość, przemiła obsługa, piękny wystrój, miła atmosfera, widoki za oknem – nie pozostaje nic innego, jak tylko tam jechać 🙂 Gorąco Wam polecam wybranie się do Molo Osiek, na pewno nie będziecie zawiedzeni. Ja nie mogę się doczekać, aż znów się tam wybierzemy 🙂

Przepraszam za jakość zdjęć – nie zabrałam z Krakowa do domu aparatu, więc pozostał mi tylko telefon, ale następnym razem się poprawię 🙂
Danie, które jedliśmy: 

Tatar.

Placki ziemniaczane z gulaszem.

Kaczka z kluseczkami i żurawiną.

Wątróbka z jabłkami i chipsami ziemniaczanymi. 

Burger klasyczny.

Sałatka.

Pierś z kurczaka na warzywnym spaghetti.
Piękne lampiony ze świeczkami przy wejściu.

Nostalgiczno-romantyczny nastrój przy stołach. Zwracam uwagę na takie szczegóły, a jeśli w wystroju znajdują się świeczki to szczególnie skrada on moje serce 🙂
Byliście albo wybieracie się do Molo? 🙂



PS. To nie jest post sponsorowany czy coś takiego – nie chcę, aby powstały jakieś nieporozumienia. Wszystko, co napisałam to moja szczera opinia. Polecam Wam miejsce, do którego sama będę wracać niejeden raz.

Autorka

Katarzyna Nowak

Mama, żona, freelancerka, fotograf, grafik, webmaster. Lubi planować. Wielbicielka książek. Na swoich zdjęciach łapie ulotne chwile. Kocha to, co robi i zawsze dąży do spełnienia marzeń.

  • xmen55

    Byłem dzisiaj tj. 20.07.2016 po zamówieniu pieczonych żeberek z frytkami, miła kelnerka doniosła mi zestaw z mocno już posolonymi ,ciemnymi frytkami.Po rozmowie, kelnerka stwierdziła ,że kucharz zawsze tak soli fryki i takie posolone frytki zawsze podawane są klientom.Podobno jestem 1 klientem ,który zażyczył sobie wymiany frytek na nie posolone. Nowe frytki były już złociste, chrupiące i nie solone.Nigdzie na świecie nie spotkałem się ,żeby kucharz podawał solone frytki,MYŚLĘ ŻE PODANO MI FRYTKI NIEDOJEDZONE PRZEZ INNYCH KLIENTÓW.Pozatym jedzenie nic szczególnego.Miejsce bardzo fajne, restauracja ładna , ale nie polecam ze względu na powyższy fakt. Czy jestem jedynem klientem ,któremu podano mocno posolone ciemne frytki ???.
    A jedzenie nie takie tanie.

    • Katarzyna Nowak

      Przykro mi, że jesteś rozczarowany wizytą w Molo. Ja za każdym razem będąc tam wychodziłam usatysfakcjonowana.
      Byłam w wielu restauracjach i jedzenie owszem nie jest tanie, jednak jak dla mnie za taką jakość, otoczenie i miłą atmosferę od czasu do czasu można sobie pozwolić. Porównując do Krakowskich restauracji ceny są porównywalne, niejednokrotnie tańsze 🙂

  • Natalia

    Właśnie myślę nad tym, czy nie zrobić tam wesela, niestety opinie co do jedzenia są różne i ciężko podjąć decyzję..
    http://www.pestkizarbuza.blogspot.com

    • Katarzyna Nowak

      Najlepiej jechać i sprawdzić wszystko samemu, próbowałaś tam jedzenia? Na pewno mają coś takiego jak menu degustacyjne 🙂 O lokalu w którym ja miałam wesele też ludzie mówili różne rzeczy, ale akurat ja byłam pewna, że to zwykłe pomówienia i plotki, bo w rezultacie wszystko było pyszne 🙂