Select Page

„Zagubiona” Paulina Machnicka

„Zagubiona” Paulina Machnicka

Kiedy ktoś odchodzi z naszego życia, ono zmienia się nie do poznania. Już nic nie pozostaje takie samo – kawa zmienia smak, codzienne czynności są już nieważne, przyjaciele okazują się być niepotrzebni, a jedynym dobrym i wyrozumiałym towarzyszem pozostaje cisza oraz samotność. Kiedy ktoś odchodzi z naszego życia, wszystko traci sens. Zwłaszcza, jeśli ten ktoś był dla nas najważniejszym i jedynym człowiekiem w przeciągu całego życia…

     Debiutująca Paulina Machnicka stworzyła bardzo smutną opowieść o utracie najbliższej osoby. Julia, sierota po nieudanych próbach życia w Polsce, emigruje do Anglii. Pewnego dnia w parku poznaje Micaha. Oboje zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, układają razem życie, są szczęśliwi, łączy ich nieskazitelna i silna miłość. Niespodziewanie Micah ginie na jej oczach… Julia obwinia się o jego śmierć i nijak nie może sobie poradzić z jego utratą. Postanawia pisać pamiętnik skierowany do niego. Do nieżyjącego już chłopaka, dziewczyna tonie w smutku i rozpaczy. Dziennik przywołuje w niej wspomnienia ukochanego.
„Gdy tylko zamykałam oczy, śniłeś się ty, a odgłosy płaczącego nieba nie pomagały mi ani trochę”.

     „Zagubiona” ma formę pamiętnika, dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie. Oczami Julii poznajemy Micaha – miłego, radosnego, dobrego człowieka, który kochał ją ponad życie. Julia tęskni za nim, załamuje się, ciągle upada i nie potrafi się podnieść. Nie pozwala też nikomu sobie pomóc. 
     Muszę przyznać, że momentami irytowała mnie swoją infantylnością i coraz to głębszym popadaniem w depresję; czasami nie rozumiałam jej zachowania. W mojej ocenie ona nawet nie próbowała się podnieść, wziąć się w garść, czy uśmiechnąć się. Jej smutek momentami mnie porażał, momentami jej ból uderzał we mnie z zadrukowanych kartek. Julia nie oczekiwała i nawet nie chciała współczucia, czy pomocy. A przecież gdyby dopuściła kogoś do siebie, jej ból byłby mniejszy, gdyby tylko podzieliła się nim z kimś innym. 
„Kiedyś byłam jedynie cieniem samej siebie ukrytym głęboko gdzieś, we wnętrzu, bojąc się ujawnić, by nikt nie mógł mnie skrzywdzić”.
     Jeżeli chodzi o język, to jest on dość prosty, nie ma w nim ozdobników, czy wyniosłości. Fabuła nie jest przewidywalna, a koniec szokuje i zaskakuje. W tej niewielkiej objętościowo książce szukałam emocji i znalazłam w niej jedynie smutek, dopiero na ostatniej stronie poczułam jakąś iskierkę nadziei, której brakowało mi w ciągu lektury. 
     W „Zagubionej” czegoś mi zabrakło. Ta książka nie jest zła, ale oczekiwałam od niej czegoś lepszego. Miałam nadzieję, że znajdę w niej emocje, które będą rozrywały moje serce, napawały mnie nadzieją i siłą, niestety nie znalazłam tego i bardzo nad tym ubolewam. Zabrakło mi również siły u Julii, przykro było patrzeć na jej niemoc. Czekałam, kiedy podniesie się po tym bolesnym upadku, ale niestety nie miało to miejsca. Sądziłam, że autorka pokaże, iż po śmierci bliskiej osoby, mimo cierpienia da się żyć. Świat Julii owiał mnie melancholią, smutkiem i bólem. Współczułam jej, ale nie mogłam się z nią utożsamić. Mam jeszcze jedno zastrzeżenie – irytujące było czytanie o zaprzestaniu jedzenia Julii. Nie trzeba było tego ciągle podkreślać. 
„Widocznie niebo postanowiło płakać razem ze mną”.
     Odniosę się jeszcze do zakończenia książki. Autorka zaskoczyła mnie i nie przygotowała na taki koniec wydarzeń. Ta ostatnia kartka została pięknie i uroczo napisana. Okazuje się, że czasami najgorsze rozwiązania, przynoszą ukojenie w bólu i cierpieniu. Paulina pokazała, jak silna jest miłość i do jakiego stopnia uzależnia ona człowieka. Skupiła się na pokazaniu bólu, który przeszywa na wskroś serce i duszę. 
 „Zagubioną” uważam za książkę poprawną, którą szybko się czyta. Nie jest złą opowieścią, jedynie w kilku miejscach należałoby nanieść poprawki. Jeśli lubicie melancholijne opowieści i chcecie zobaczyć, jak po śmierci Micaha wyglądało życie Julii, to sięgnijcie po tę książkę. Decyzja należy do Was.
Za egzemplarz bardzo dziękuję:
*
Książka bierze udział w wyzwaniach:

Autorka

Katarzyna Nowak

Mama, żona, freelancerka, fotograf, grafik, webmaster. Lubi planować. Wielbicielka książek. Na swoich zdjęciach łapie ulotne chwile. Kocha to, co robi i zawsze dąży do spełnienia marzeń.

  • Przyznam, że zastanawiałam się nad tą książką, ale w ostateczności wybrałam inną pozycje. Czy tego żałuje, raczej nie, lecz także będę miała na uwadze "Zagubioną", jeśli tylko trafi w moje ręce.

    • Jeśli trafi to koniecznie mnie poinformuj, bo jestem ciekawa, jak inni ją odbierają 🙂

  • Na razie mam co czytać, a ksiązka tak bardzo mnie nie zainteresowała, żeby wpisać ją na listę 🙂

  • Lubię takie powieści, ale nie na każdą mam ochotę…

  • Uwielbiam pamiętnikarską formw, szkoda tylko, że w tym przypadku czegoś zabrakło.

    • Też żałuję, bo gdyby nie ten mankament książka byłaby świetna…

  • Po Twojej książce mam słabość do form pamiętnikarskich, więc chyba zaryzykuję 🙂

    • Oo! Bardzo się cieszę, że akurat "Dźwięki…" się do tego przyczyniły 😀

  • Kolejna książka która bardzo chce przeczytać dzięki twojej recenzji, jak zwykle recenzja jest napisana świetnie 🙂
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

  • Jest bardzo króciutka! Myślę, że mogłaby mi się spodobać.

    • Jest króciutka, to prawda, a czasami takie małe perełki obfituję w więcej emocji, niż te ogromne tomiska 🙂

  • Zaczynam żałować, że nie zamówiłam sobie tej książki ;/
    No ale cóż 😉

  • Tytuł mnie bardzo zaintrygował ! Świetna recenzja 🙂

  • Dzięki Twojej recenzji, będę musiała ją przeczytać! :3
    Zaciekawiłaś mnie ogromnie! 😉

  • Jestem ciekawa, jak to jest żyć z punktu widzenia autorki po stracie bliskiej osoby.

    • Koniecznie sięgnij po "Zagubioną" i wtedy porównamy nasz tok myślenia 🙂

    • Ewentualnie zawsze można zapytać się samej autorki 🙂

  • Zaintrygowałaś mnie tą recenzją i chyba sięgnę po tę pozycję 🙂

  • Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale bardzo lubię formy pamiętnika i takie historie. Ten klimat czasami potrafi pomóc… Chętnie przeczytam 🙂