Master of None – serial

Dzisiaj miał być zupełnie inny wpis, bo na temat filmu “Still Alice”, jednak zaczęliśmy w tym tygodniu z mężem (i już skończyliśmy) bardzo ciekawy serial – “Master of None”, którego logo przypomina mi logo sklepu Media Markt, ale pomińmy ten szczegół.

Master of None – specyficzny serial

Jest to bardzo specyficzny serial, który z jednej strony potrafi bardzo rozbawić i ogólnie ma wydźwięk rozrywkowy, jednak pod tą otoczką kryją się ważne, życiowe sprawy, które dotyczą nas wszystkich. Bardzo podoba mi się ta konstrukcja – na pierwszy plan wysuwa się humor, serial jest skonstruowany tak, że podświadomie zaczynamy głębiej zastanawiać się nad kwestiami poruszanymi w fabule. Mimo wszystko to serial komediowy, który ma bawić i jak najbardziej spełnia swoje zadanie. Idealny do odprężenia się, zapomnienia o świecie zewnętrznym, odcinki są krótkie 30 minutowe, Master of None wciąga, my obejrzeliśmy go w ciągu kilku dni. Wśród można by powiedzieć poważnych seriali, które oglądamy (ostatni Dexter, Suits, etc.) brakowało nam właśnie takiego – lekkiego, zabawnego.
Master of None

 

Ukryte, nieoczywiste stereotypy

Wiecie co jest najlepszego w fabule? Każdy odcinek odnosi się do pewnego stereotypu, przekonania panującego w społeczeństwie, jednak nie jest to opowiedziane wprost. Przedstawienie tego odbywa się poprzez poszczególne sytuacje, w których znajdują się bohaterowie – na przykład starszych ludzi nie trzeba odwiedzać, nie mają nic ciekawego do opowiedzenia; co się dzieje, gdy para razem zamieszka (między innymi jak prawidłowo wyciskać pastę do zębów). W każdej takiej sytuacji można odnaleźć siebie. Serial jest autentyczny, toczy się w nim prawdziwe życie zakochanego mężczyzny, lesbijki, hindusa (głównego bohatera), który gra w serialach, filmach, reklamach. Postaci są bardzo charakterystyczne, unikalne, nie sposób ich nie lubić, choć głos głównego bohatera Deva może odrobinę irytować.

 

Master of None

 

Humor, świetny pomysł, dystans

Warto też wspomnieć, że aktor wcielający się w głównego bohatera – Aziz Ansari – napisał scenariusz i jest twórcą serialu! W takim razie podziwiam bardzo za humor, pomysły, dystans do świata, a przede wszystkim dystans do hinduskiej kultury. Naprawdę gorąco polecam Master of None, nietuzinkowy, wciągający, zabawny i życiowy serial. Oglądając go poczułam powiew świeżości, ale także wielokrotnie nasuwało mi się na myśl, że ten serial jest dziwny. Po prostu trzeba go obejrzeć, żeby wiedzieć, o czym mówię. Tym bardziej polecam się zapoznać, bo ma tylko 10 odcinków, nie zrażajcie się pierwszym, koniecznie oglądnijcie trzy następne, żeby ostatecznie stwierdzić, czy Was wciągnął. 

 

Master of None

 

Master of None