Select Page

5 faktów o własnej działalności bez ściemy – rok po

5 faktów o własnej działalności bez ściemy – rok po

Zakładanie własnej działalności stało się ostatnio bardzo popularne. Praca na etacie może ograniczać i nie jest odpowiednim rozwiązaniem dla osób kreatywnych. Przez blisko rok pracowałam w małej firmie, gdzie dosłownie się dusiłam. Niestety, ale osoby, które mają własną wizję, pomysł na nowe projekty, wiele chęci i zapału podczas pracy na etacie (a tym bardziej w korporacji) nie odnajdą się. Założenie własnej działalności to mimo wszystko bardzo odważny krok. Prowadzenie swojej firmy to nie taka prosta sprawa, przynajmniej na samym początku. Niedawno minął dokładnie rok odkąd wzięłam sprawy w swoje ręce. Żałuję? Oczywiście, że nie, ale jak zawsze są plusy i minusy. Poznajcie 5 faktów o własnej działalności.

FAKT 1 – NIE OGARNIESZ… TAK TYLKO CI SIĘ WYDAJE!

No bo przecież ZUS, podatek, klienci, praca 24h na dobę… Jak to wszystko ogarnąć, pogodzić? Mnie głównie demotywowała myśl – a co jak nie będzie klientów?!  Przecież to na nich wszystko się opiera. Nie ma klienta, nie ma pieniędzy, nie ma na ZUS, opłaty abonamentowe, programy, telefon, rachunki… Jak to – miałabym zrezygnować z pewnej pracy i stałego, miesięcznego wynagrodzenia na nie-wiadomo-co? Kto da mi gwarancję, że co miesiąc zarobię przynajmniej 1000 zł przy dobrych wiatrach? A księgowość? Faktury, VAT-9M, NIP europejski – OMG, a co to jest?! Wrzućcie na luz. Serio. TO NIE JEST TAKIE STRASZNE. Owszem, początkowo strach ma wielkie oczy, ale potem? Całe to zagmatwanie w cudowny sposób się rozjaśnia.

Moje myśli były DEMOTYWUJĄCE. Ja, pozytywnie nastawiona do życia, okropnie bałam się czegoś nowego, z natury boję się rozpoczynać takie ogromne projekty, zmiany wpływające na całe życie, bo jednak przyznajcie jest to swego rodzaju rewolucja w życiu. Negatywne nastawienie społeczeństwa (rodziny także) wcale mnie nie podbudowywały. Do własnej działalności zachęcał mnie… mój mąż i gdyby nie jego zaangażowanie i doping to raczej dalej tkwiłabym w pracy, która nie do końca mnie satysfakcjonowała, a nie ma nic gorszego w życiu, niż robić to, czego się nie chce.

FAKT 2 – KLIENT NASZ PAN, COKOLWIEK BY SIĘ NIE DZIAŁO

Bez klientów nie ma pracy, jest to fakt logiczny. A jak są klienci to trzeba o nich dbać – cierpliwie odpisywać na pytania, tłumaczyć, wprowadzać poprawki, analizować, proponować. Klienci są bardzo cenni. Sądzę, że uczą cierpliwości jeszcze lepiej, niż własne dziecko. Tu nawet nie chodzi o sam fakt klienta, jako pieniądza; tu chodzi o wspólną relację. Zależy mi na dobrych stosunkach z klientami, przyjacielskich relacjach, choć zdarzały się też nieco cięższe współprace, to jednak ciepło myślę o swoich klientach i wykonanych projektach. Jednak trzeba liczyć się z tym, że czasami dostajemy telefony w niedzielę (!), jesteśmy poganiani, mimo ustalonego terminu końca projektu, musimy wprowadzić 100 poprawek, a i to nadal jest złe…w pewnych momentach trzeba panować nad swoimi emocjami, ugryźć się w język, przemilczeć i zachować kamienną twarz 😉

FAKT 3 – Praca 24/7

To jest minus własnej działalności. Pracując na swój rachunek i zarabiając przez Internet jesteśmy skazani na ciągłe życie w sieci. Poza tym, kto z nas mając swoją firmę nie jest ciągle w pracy? Mając coś swojego zupełnie inaczej się żyje. Firmę traktuje się niemal, jak członka rodziny, a nawet swoje alter ego, które ciągle przy nas jest. Czy to źle? Odpowiedzcie sobie sami, czasami z natłoku myśli można zwariować 🙂 Widzisz maila w skrzynce pocztowej – musisz odpisać. Trzeba mieć naprawdę silną wolę, żeby nie zajrzeć, nie odpisać, nie sprawdzić. Ponadto wkrada się też dość istotny problem pracy w weekendy, bo to kusi, oj bardzo. Do tego praca po nocach – nie jeden raz klienci otrzymali ode mnie maila w godzinach, w których każdy normalny człowiek śpi (2-5 rano).

FAKT 4 – Swoboda i elastyczność

Największym plusem własnej działalności jest elastyczność i niezależność. Pracować można wszędzie – w Polsce, na wsi, w mieście, w samochodzie, za granicą; nie ma żadnego ograniczenia. Możemy pracować w dowolnych godzinach, nikt nas nie ściga (no chyba że klienci i my sami 😉 ). Nie mamy nad sobą szefa, który ciągle suszy nam głowę.

FAKT 5 – Praca może szybko stać się… nudną rutyną

Gdy praca staje się przykrą, nudną rutyną to znak, że stało się coś niedobrego. Czasami rutyna nie jest niczym złym, a czasami jest początkiem końca, bo szybko prowadzi do w y p a l e n i a  s i ę. Każde zlecenie trzeba traktować indywidualnie, nie tracić serca do tego, co się robi. Trzeba szukać ciągle inspiracji, pokładów nowej energii, aby zawsze tryskać pozytywnym nastawieniem i masą nowych pomysłów, bo to jest najważniejsza, przynajmniej w mojej branży – bez inspiracji i kreatywności, dawania z siebie 100% trudno byłoby mi cokolwiek stworzyć.

Nie zamieniłabym tego za nic w świecie

KOCHAM to, co robię. Nie wyobrażam sobie w chwili obecnej swojego życia w innej postaci. Momentami jestem zmęczona, momentami mam ochotę wszystko rzucić, bo mam tego aż tyle, jednak takie chwile zdarzają się rzadko. Gdy już się pojawiają to odpędzam takie myśli, bo nie są one nikomu potrzebne. Uwielbiam rozpoczynać i kończyć projekty, wszystko to robię wspólnie z klientami, każda zadowolona osoba daje mi ogromną radość.

Zgadzacie się z moimi 5 faktami?

Autorka

Katarzyna Nowak

Mama, żona, freelancerka, fotograf, grafik, webmaster. Lubi planować. Wielbicielka książek. Na swoich zdjęciach łapie ulotne chwile. Kocha to, co robi i zawsze dąży do spełnienia marzeń.

  • Ja tam wolę i tak taką formę działalności jaką Ty prowadzisz. Nie ma się szefa nad głową:-) A klienci dzwoniący w nietypowych porach to nie tylko problem w biznesie on-line. Moja koleżanka adwokatka ma trójkę malutkich dzieci. W zasadzie zrezygnowała z działalności zawodowej bo klienci dzwonią do niej wieczorami. Nie rozumieją np., że ma małe dzieci i je się wieczorem kąpie i usypia. Pani mecenas, w oczach klientów, ma być dostępna cały czas bo trzeba wszystko akurat wieczorem obgadać przed rozprawą rozwodową…

    • Katarzyna Nowak

      Bycie sobie samemu szefem to najlepsze, co może być we własnej działalności 🙂 Dla mnie takie zachowanie jest niepoważne, są godziny, po których już po prostu dzwonić nie wypada; tak jak napisałam – klient nasz pan, ale też nie można dawać sobie wchodzić na głowę.

      • Racja Kasiu. Jedni nie mają taktu a drudzy asertywności aby odmawiać. O moja mama np. Ona nie umie odmawiać i jak jej tłumaczę, że czasem trzeba to nie może tego pojąć jak mogłaby być dla kogoś nie uczynna…a

        • Kasia – Mama Freelancerka

          Myślę, że każdy przechodzi taki etap, po pewnym czasie człowiek się uodparnia. Ja na początku odbierałam w soboty, pracowałam w weekendy, teraz staram się nie pisać maili i nie pracować, a przede wszystkim nie odbierać. Każdy potrzebuje się wyłączyć, każdy potrzebuje chwili dla siebie i to jest całkiem normalne. Trzeba się zawsze postawić w sytuacji tej drugiej osoby 🙂

  • Cieszę się, że odważyłaś się na ten krok i założyłaś właśną działaność 🙂 Od początku po cichu Ci kibicowałam i wiedziałam, że dasz sobie radę 🙂 Fajnie, że robisz to, co lubisz i masz elastyczne godziny pracy 🙂

    • Katarzyna Nowak

      Dziękuję, to bardzo budujące słowa 🙂 Tak, elastyczność i robienie tego, co się chce daje niesamowitą radość 🙂

  • Nie mam tyle odwagi, by robić coś na własny rachunek 🙂 Etat daje mi poczucie bezpieczeństwa i stabilizację, ale niestety wiąże się z dość marnymi zarobkami. Dlatego bardzo Cię podziwiam i gorąco kibicuję, bo nie może być nic lepszego niż czerpanie przyjemności z pracy zarobkowej 🙂 Widzialam już wczoraj zmianę nazwy strony, skąd taki pomysł? Świat Kasiencjusza Cię ograniczał?

    • Katarzyna Nowak

      Każdy ma odwagę, a początki zawsze są trudne, podejrzewam, że miałam też bardzo dużo szczęścia, ale ciężka praca też się na to składa. Poczucie bezpieczeństwa na etacie to coś, czego niestety mając działalność się nie ma – zawsze trzeba też mieć na zapas pieniądze na wydatki firmowe. Myślę jednak, że gdyby etat bardzo Cię męczył i doskwierał, to zdecydowałabyś się na założenie swojego biznesu, a widząc to, co robisz na blogu, myślę, że masz potencjał na powodzenie, bo się angażujesz w to, co robisz 🙂
      Dziękuję, doceniam każde wsparcie :*
      Tak, ograniczał i to bardzo, ten blog i tak zmierza już w określonym kierunku, wcześniej snułam się w sumie bez celu i sensu, poza tym blogowe szkolenie dało mi dużo do myślenia 🙂

      • Haha dziękuję za wiarę we mnie 🙂 Masz rację, etat mnie nie męczy, lubię swoją pracę, mam blisko i po wyjściu mogę o niej zapomnieć aż do następnego dnia – to jest niesamowity komfort. Jednak gdyby było inaczej, pewnie bym się zastanawiła.
        Czekam na nowe posty, wiem, że Twoja kreatywność wniesie sporo dobrego do blogosfery i kto wie, może da siłę inym mamom.

        • Kasia – Mama Freelancerka

          Nie ma za co 🙂 Tego komfortu właśnie etatowcom trochę zazdroszczę.
          Dziękuję <3 mam nadzieję, że tak będzie. Bardzo chcę obalić mit mamy, która nie ma na nic czasu, bo jest dziecko, nigdzie nie może pojechać, bo jest dziecko, generalnie nic nie może zrobić, bo jest dziecko i dziecko traktuje się jako… właśnie jako wymówkę, balast, ograniczenie? Wpis na ten temat też już powstał, czeka w kolejce na publikację 😉